22 sierpnia - Odsłonięcie tablicy

22 sierpnia

  Dzisiejsza uroczystość ma swój początek kilka miesięcy temu, gdy przedstawiłam Piotrowi Brzeskiemu pomysł zagospodarowania terenu przy remizie. Piotr zaproponował upamiętnienie miejsca kaźni Żydówek i dzięki temu projekt zyskał dodatkową, istotną wartość.
 Uroczystość rozpoczęliśmy o godzinie 11.00. Przedtem mój Michał i chłopcy Violetty instalowali sprzęt do odtworzenia pieśni żydowskich, a dziewczyny z Koła dokładały na stoły owoce i słodycze, bo zaproszeni byli także najmłodsi. Ucieszyliśmy sie, gdy zaczęli schodzić się i zjeżdżać mieszkańcy Szerokopasu i okolicznych wsi.. Sporo osób przyniosło kwiaty, a niektórzy znicze. Ks. Łobodziński przywiózł przenośne nagłośnienie tzn. mikrofon z wielką tubą. Niepokoiliśmy się o pogodę, ale „na górze” widać nasz pomysł się podobał, bo aura była jak na zamówienie. Niebo lekko zachmurzone trwało nad nami aż do mojej prelekcji. Wtedy wiatr przywiał lekką mżawkę i tak było aż po zapalenie zniczów i złożenie kwiatów. Ktoś powiedział, że odczuł to jako szczególne podkreślenie nastroju. 
  Pan Władysław Gębski, który jako 15-latek był świadkiem tamtych okrutnych zdarzeń, przyjechał specjalnie z Grudziądza, by odsłonić tablicę. Był bardzo wzruszony, gdy na prośbę zebranych odtwarzał wyryte w pamięci straszne obrazy ludzkiego cierpienia. Ks. Leszek Łobodziński zacytował słowa Jana Pawła II o kainowej zbrodni popełnionej na narodzie żydowskim, odczytał fragment „Pisma Świętego” i zaproponował chwilę cichej refleksji nad tą okrutną, niepotrzebną śmiercią.

Popłynęły dzwięki rozdzierającej pieśni żydowskiej z okresu okupacji, pieśni pod tytułem „Moja żydowska mama” w genialnym wykonaniu Goldy Tencer. W tym czasie Violetta Maćkowska, Ewa Chylińska i Piotr Brzeski złożyli wieniec i zapalili znicz. W ich ślady poszedł wójt, Jacek Czarnecki i osoby prywatne. 
Pan Czarnecki, który jako wójt ufundował wykonanie i wmurowanie tablicy pięknie uzasadnił swoją decyzję, wskazując na rolę takich przedsięwzięć w budowaniu świadomości pokoleń. Na koniec wraz z Piotrem Brzeskim zasadził wierzbę. Sołtys podziękował przybyłym i zaprosił wszystkich na spotkanie do świetlicy. Tam dopiero zobaczyliśmy, jak wielu ludzi przyszło ze wsi i przyjechało z sąsiedztwa. Zwykle w takich razach zebrani szybko się żegnają, by mieć czas dla siebie. U nas było inaczej. Gośćie nie spieszyli się do domów. Rozmowy przy kawie i herbacie trwały ponad trzy godziny! Usłyszeliśmy słowa uznania, były i łzy wzruszenia i wspomnienia najstarszych mieszkańców Szerokopasu, Dźwierzna i Bocienia.
To tyle. Resztę wyczytajcie z załączników i fotografii.

   
   
     

Tu przeczytasz mowę D. Syryczeńskiej.. 

 

Dopusciles zpisywanie ciasteczek na tym komputrze. Ta decyzja jest odwracalna.