6 marzec - Dzień Kobiet

06 marca DZIEŃ KOBIET. W tym roku postanowiłyśmy przyspieszyć, toteż 08 marca u nas było już 06 marca. Jak żyć, to szybko i z rozmachem! Jak zwykle przygotowałyśmy „wielkie żarcie”, to znaczy każda z nas przyniosła coś wybornego w/g własnego pomysłu. Były dania zimne, dania gorące,a ciasta...! Tutaj piecze się same pyszności. Po prostu rozkosz dla oczu i podniebienia. Kubki smakowe doświadczają ekstazy...Na przykład cudeńka Ireny: motylki. serduszka, różyczki o rozmaitych smakach! Już sam widok to kulinarna satysfakcja.

   Ale początek był minorowy, co widać na zdjęciu. Przyszło nas tylko osiem. Osiem na ósmego marca: Maryla Gębska, Irena Tarka, Basia Dudek, Halinka Cybula, Wiola Maćkowska, Ewa Jędrzejewska, Krysia Lis i ja – pstrykam fotkę 
Przyszli do nas trzej panowie. Poznajecie ich, prawda?
Kazik Gębski, miły gość- Wiesław Bachan i Bogdan Cybula
Przynieśli czerwone jak płomień gożdziki,, słodycze i.... ,co najmilsze,...  wiele ciepłych słów.


Tylko popatrzcie...... ...A to sam początek.! Zrobiło się jakoś milej, cieplej i wreszcie bardzo wesoło. Prześcigaliśmy się w opowiadaniu zabawnych dykteryjek i dowcipów nieraz dość pikantnych. Dla przykładu przytoczę jeden: „ - Gazdo! Przecież dziś środa, a wy do kościoła idziecie? - Ale! Do burdelu se ide! - To po co wam książeczka do nabożeństwa? - bo jak mi sie spodoba, to do niedzieli zostane


Było naprawdę wesoło. Nieobecne—żałujcie!

Przy okazji Dnia Kobiet często nachodzi mnie wątpliwość, czy to na pewno nasz, babski, dzień. Widzicie, jakie piękne kobiety? Przygotowały ucztę, zadbały o urodę, eleganckie kreacje.



 


Są uśmiechnięte, dowcipne, można rzec, doskonałe !!!
I to jest Ich dzień.

A kto jest w centrum uwagi ?!
 Mężczyźni !
 Otoczeni wianuszkiem wypięknionych pań, przy suto zastawionym stole mogą się czuć  jak rodzynki w świątecznym cieście.



A ci, co zostali w domu, mają kilka godzin spokoju np. przed telewizorem z puszeczką piwka. Każdy wybór dobry. To jest życie! Mówię to bez złośliwości, może z nutką zazdrości.? Przecież dobrze, że są z nami i cieszy nas ich zadowolenie.

 A to już koniec zabawy.
 Stęskniony mąż przyszedł po Ewę, a Bogdan nalewa „strzemiennego”  czyli - jak dziś mówią - „rozchodniaczka”.

Dopusciles zpisywanie ciasteczek na tym komputrze. Ta decyzja jest odwracalna.