Andrzejki

26 listopada                                                          "andrzejki"        

 

Nasze "andrzejki" były tańcujące. Wróżb nie było, bo i tak "nikt nie zgadnie, co nań jutro przypadnie". Lepiej mieć nadzieję, że Los ma dla nas same cudowne niespodzianki. Przy okazji - właśnie tego życzę wszystkim w 2012!
Ale do rzeczy...zamiast wróżb były zupełnie inne atrakcje. Tym razem inicjatorką i właściwie jedyną organizatorką była Violetta. Oczywiście menu jak zwykle było składkowe, ale logistyką zajęła się właśnie nasza szefowa. Zresztą   wydaje się, że następuje coś na kształt zmiany warty w naszym kole. Młodsze koleżanki  coraz chętniej włączają się we wiejskie poczynania. Tym razem to one były szalenie aktywne, rej wodziły w kuchni i do "czarnej roboty" były równie chętne jak do tańca. 
A zabawa była naprawdę pyszna! Taneczne szaleństwo ogarnęło wszystkich od pierwszej melodii, jeszcze zanim zaczął działać, zwykły w tych razach, doping w kropelkach.  Jednym z głównych akcentów wprowadzających radosny nastrój była możliwość gromadnego złożenia życzeń nowożeńcom, Beacie i Andrzejowi Budnerom, co zrobiliśmy zaraz na początku spotkania. Miło było patrzeć na kochających się ludzi i życzyć, by nic im szczęścia nie zakłóciło przez długie lata. 
 Najwięcej uciechy było podczas kilku konkursów. Panowie dali pokaz niezwykłych talentów tanecznych i to w kategorii tańca klasycznego, wdzięcznie prezentowali stylowe kostiumy, a finałowy piruet baletmistrza z Bocienia po prostu powalał na kolana! Miałam duży problem z wyborem fotograficznych ilustracji, bo jest mnóstwo przezabawnych zdjęć, ale bez zgody modeli nie mogę ich upublicznić.                            
 A właśnie...podczas tej zabawy zaczęliśmy  "splatać nici porozumienia", "tworzyć podwaliny", "kłaść fundamenty", "zacieśniać stosunki" z sąsiednimi wsiami, czyli mówiąc po ludzku razem dobrze się bawić. Byłoby świetnie, gdyby takim zsynchronizowanym tanecznym krokiem wejść na jeszcze inne ścieżki. Może się uda?! Nasi goście chyba czuli się swobodnie i bawili bez skrępowania, więc to może być dobry początek.
Zabawa trwałaby do świtu, gdyby to było lato, ale w listopadzie o 4.oo jeszcze noc, więc tylko do późnej nocy. Tancerzom  było mało i postanowili  powyginać swoje ciała w tym samym miejscu i zbliżonym składzie w noc sylwestrową.

 

Dopusciles zpisywanie ciasteczek na tym komputrze. Ta decyzja jest odwracalna.