Pożegnanie

27 czerwca                                           Pożegnanie

   W swoją ostatnią podróż wyruszył nasz sąsiad, Kazimierz Szmyt. Sprowadził się tu wraz z żoną niedługo po nas i zamieszkał w domu pobudowanym przez pp.Budzyńskich. Odnowił obejście, odmłodził sad, ogrodził posiadłość. Kosił trawnik, uprawiał warzywa, łowił ryby i zdawało się, że życie popłynie spokojnie. Ten porządek zakłócił wypadek pani Mirki i jej długa, bardzo ciężka choroba. Starczyło Mu sił na troskliwą opiekę nad żoną, a teraz, gdy zaczęło iść ku dobremu, jego serce się zatrzymało.Może zbyt mocno tłukło się w piersi, gdy czuwał przy najbliższej osobie niepewny jej losu?
Słyszałam Go codziennie, jak witał sąsiadów albo sprzeczał się ze swoimi psami. Już Go nie słyszę.
Oby spokoju i ciszy zaznał w Wieczności.

PLG_SYS_EPRIVACY_UNACCEPT_MESSAGE