Kolejna potyczka ze "Skanską"

04 lipca                                                  Kolejna próba

Znów spotkaliśmy się w sprawie szkód po budowie A1. Zawsze po takich zebraniach, by nie upaść na duchu, powtarzam sobie: póki życia - póty nadziei. Wciąż próbujemy coś uzyskać, ale coraz częściej myślę, że to strata czasu, nerwów i energii. Kto może i zechce coś dla nas zrobić ? Spróbowaliśmy zainteresować radnych. Przyjechała p.Stasieczek, panowie Żak, Fałkpwski, Piróg, ale naszego radnego nie było ! Z UG był p.Bober i p.Kowalski, ale ze Skanskiej i z Pow.Rejonu dróg nikogo!
Kierownik Rejonu pewnie się obraził na mój artykuł w Nowościach. Niech tam! Ważne, że jest jakiś skutek, bo chociaż jedna
tablica z nazwą wsi stanęła na drodze z Drzonowa. Media to jednak władza ! Można by zmienić przysłowie na: gdzie diabeł nie może, tam reportera pośle!
Ale wracam do zebrania. Mówiliśmy jak zwykle o drogach. zalaniach przejazdów i pól, o zasypanych rowach, uszkodzonej melioracji, ekranach, braku oznakowań dojazdów do wsi, wreszcie o pęknięciach na budynkach i wymianie okien. Większość uwag padała pod adresem Skanskiej, bo też i ona jest za te szkody odpowiedzialna, ale, widać, nie ma zamiaru  niczego naprawić. Postanowiliśmy nie ustawać w wysiłkach i naprzykrzać się decydentom do skutku. Boję się, że z wysyłanych pism powstanie książka! Cóż dodać...spełniłam kronikarski obowiązek, odnotowałam zdarzenie i tyle.

 

 

Dopusciles zpisywanie ciasteczek na tym komputrze. Ta decyzja jest odwracalna.