Nasza poetka w Skłudzewie

18 maja                                        Warto tam pojechać...

Naprawdę warto zwiedzić  zespół pałacowy, park i wystawy w Skłudzewie. Byłam tam na zaproszenie pani Krystyny Tarki i jestem jej wdzięczna, bo miejsce jest przeurocze. Fundator pałacu wybrał przepiękną okolicę na posadowienie domu i założenie zieleni. Dziś najstarsze drzewa robią niezwykłe wrażenie, a te które już umarły, jeszcze cieszą oczy i poruszają wyobraźnię. Rozmaite zakątki parku kryją rzeźbiarskie prace artystów i uczestników plenerów rzeźbiarskich. Znakomicie wykorzystano zabudowania gospodarcze, przekształcając je w sale wystawowe, widowiskowe itp. Widać, że obiekt ma pomysłowych i oddanych gospodarzy.
Skłudzewo jest siedzibą Fundacji Piękniejszego Świata, której celem jest, mówiąc najprościej, przechowanie dorobku przeszłości i edukacja współczesnych po to, by przyszłość nie poszarzała i nie wyziębła od nadmiaru betonu i asfaltu. Jedną z propozycji jest doroczny festiwal - przegląd amatorskiej twórczości mieszkańców regionu. 
Artyści prezentowali się na wolnym powietrzu, nad stawem, a my oglądaliśmy ich siedząc w cieniu starych drzew, na stoku, bo tam Natura zaprojektowała zielony amfiteatr. Nadeszli  od dworu, zza jeziora, całą grupą w barwnym korowodzie, z muzyką,  z godłami wsi, w zespołowych kostiumach. Grali, śpiewali, recytowali wiersze. Oczywiście była wśród nich nasza poetka, pani Krystyna Tarka. Znają ją tam z poprzednich występów, toteż co chwilę ktoś ją porywał.
 Dzięki pani Krystynie poznałam chełmżyńskiego rzeźbiarza, pana Kazimierza Dembowskiego. Wystawiał swoje prace i muszę powiedzieć, ze jego diabeł i Madonny, zwłaszcza jedna, zrobiły na mnie wrażenie. Trochę rozmawialiśmy. Zadziwiające, jak niekiedy drobne zdarzenia pomagają człowiekowi w odkryciu własnych możliwości i realizowaniu pasji. W przypadku pana Kazimierza było to spotkanie górala - rzeźbiarza. Myśl o rzeźbieniu towarzyszyła mu przez lata, ale zaczął tworzyć  dopiero na rencie. Dziś jego dzieła jeżdżą na zagraniczne wystawy i tam się sprzedają. Są we Włoszech, Niemczech, Szwecji, w Stanach. Rzeźbi dla siebie i na zamówienia, a te ostatnie dotyczą przeważnie tematyki religijnej. Nie było czasu na dłuższą rozmowę. Szkoda, bo wiele się dowiedziałam o pracy i problemach rzeźbiarza amatora, a jak wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia. 
 Zamieniłam też kilka zdań z wicestarostą, panem Dariuszem Mellerem, historykiem z wykształcenia. Pewnie o tym wiadomo, ale dla mnie odkryciem było, że rozmawiam z autorem  słownika gwary chełmżyńskiej. Mam nadzieję, że uda mi się tę książkę  przeczytać. Oprócz gwarowego słownictwa pan Meller kolekcjonuje też stare widokówki z obrazkami Chełmży i okolicznych miejscowości. A do Skłudzewa przyjeżdża wcale nie z obowiązku! Miło spotykać ludzi z pasją, nie żałujących czasu i wysiłku na takie niepraktyczne i niekomercyjne zajęcia.

Na koniec wiersz, który recytowała pani Krystyna i kilka zdjęć ze Skłudzewa.

Żniwa pachniały
Żniwa pachniały ulęgałek smakiem,
zbożem jak chleb swój, gdy z pieca wyjęty
i prostym życiem posypanym makiem
w swej silnej woli duchem nieugięty.

Cień gdzieś rozwłóczył koszyczek z jedzeniem
w lnianej serwetce haftowanej w maki,
fala zbóż wzdycha, polny obszar drżeniem,
kurz czas przysłonił,rozwiał wspomnień smaki.

Wiatr nie podniesie serwetki z podziwem,
nie schłodzi pleców w płóciennej koszuli,
gdzieś polna miedza pachnąca tak żniwem
w wachlarzu słońca chaber niebo tuli.

Słyszę skrzyp osi w wozie drabiniastym
i trwałe serca czujące czas żniwa,
otwarte bramy, wrota stodół ciasnych,
w żniwnej piosence nikt nie odpoczywa.
 

 

Pani Krystyna Tarka na tle lewego skrzydła pałacu

To tylko jeden przykład starego drzewa w parku

 

Jeden z zespołów na estradzie w zielonym amfiteatrze

 

Pan Kazimierz Dembowski ze swoim "Diabłem"

 

A tu jego  "Madonny"
Były trzy,ale jedną pan Kazimierz dał w prezencie

 

Poetka i Rzeźbiarz

 

A tu kolorowy tłum artystów - amatorów

 

PLG_SYS_EPRIVACY_UNACCEPT_MESSAGE