To jest to...! Ekipa p.Makowieckiego pokazała, co potrafi!

                                       Świetna robota!
Podwójnie świetna, bo i fachowcy się spisali i my pracowaliśmy jak "na haju", powiedziałaby młodzież.
Ekipa pana Krzysztofa Makowieckiego pod kierunkiem Marka Karczmarczyka pokazała się z najlepszej strony, a jej kierownik podbił nasze serca. Przede wszystkim bardzo oszczędnie i mądrze wykorzystał skromny fundusz. Doradzał, podsuwał rozwiązania problemów, szukał odpowiednich materiałów i urządzeń technicznych, konsultował decyzje,co najmniej dwa razy dziennie był na miejscu, bo przywoził i zabierał pracowników. Do tego uprzejmy i kulturalny.Oby się tacy majstrowie rodzili na kamieniu. Słowem, ekipa zostawiła po sobie świetnie wykonaną robotę i dobrą pamięć, bo nawet gruz i śmieci po robocie usunęła.!
Wielkie podziękowania od Szerokopasu!
W rezultacie i nam się świetnie pracowało. Dzięki gospodarności wykonawcy rezultaty przerosły nasze oczekiwania. Nie czuliśmy uciążliwości prac porządkowych, mimo że zbiegły się one z dostawą roślin sezonowych, które trzeba było zaraz posadzić. Jakie były nastroje przy robocie najlepiej pokażą zdjęcia.

 

Tak to wyglądało. Myłyśmy  (zdjęcia robiłam przez chwilę) meble i naczynie po remoncie,
a szafki kuchenne także po dalekiej podróży.

 

Dobrze, że nie widzicie szczegółów, ale Basia Śmigielska,  jak widać nie narzeka.

 

Szafki już wisza, bo to dzień drugi.Szefowa złapała kontakt ze światem zewnętrznym,
a Basia Dudek zasiedla półki.

 

Zaglądam pod stół.... a tu Baśka Budner. I jeszcze się śmieje...!
W głębi Ewa Chylińska..

 

Pod światło kiepsko się fotografuje, ale widzicie, że to dzień pierwszy
i radosne początki.

 

Dzień drugi, panie zajęte logistyką

 

Żebym to ja wiedziała, co Ewa reklamuje!

 

Chwila odpoczynku na świeżo umytych krzesłach.

 

To już drugie zadanie - sadzenie kwiatów.
Nie było łatwo! Teren to przecież dawne wybrukowane podwórze z niewielką warstwą ziemi.
Trzeba było najpierw przygotować rabaty, czyli zdjąć darń...

 

wybrać kamienie i wywieźć ja na pryzmę.

 

Ich wyważaniem zajęli się mężczyźni.
 Przy tej okazji rozpadła sie do końca okropna tablica ogłoszeń.
Nie roniliśmy łez!

 

Ktoś mi zabrał aparat, zeby był dowód, że też pracowałam.
A sadzonki już w ziemi!

 

Ewa finalizuje nasadzenia.

 

Piotr zaczyna podlewanie.

 

Tymczasem wygląda to tak, ale jak się kwiatki rozrosną...!

 

Tak się cieszyła Viola, że mnie uściskała!

 

Ta fotka powinna być na początku, bo Bogdan Cybula przywiózł nam dobrą ziemię,
wybrał grunt pod rabatę i wywiózł kamienie. 

 

Na koniec  Oda do radości w oryginalnej aranżacji Andrzeja Budnera,
przy użyciu równie oryginalnego instrumentu.

 

PLG_SYS_EPRIVACY_UNACCEPT_MESSAGE