Gminne dożynki

27 września                         Dzieliliśmy się chlebem w Zajączkowie.

Te zapiski też sporządzam z opóźnieniem. Musicie wybaczyć mi tym razem.
Byłam w Zajączkowie, widziałam wieś odmienioną i zazdrościłam mieszkańcom. Na pewno przygotowanie takiego zlotu to ogromny wysiłek, ale moim zdaniem, warto go podjąć, żeby w krótkim czasie wieś uzyskała nową twarz, a oczekiwania mieszkańców w większości zostały  zaspokojone.
Nasza delegacja w tym roku to dwaj plus jedna tzn Sołtys, Jan Śmigielski i Kronikarka. Poza delegacją z naszej wsi  były rodziny pp. Gębskich, Maćkowskich i Śmigielskich. Mieliśmy chleb i owoce i nic więcej. Może kiedyś będzie i wieniec, choć moja wiara w to mocno osłabła. Ale inni się spisali, tylko popatrzcie.....

Były też chleby a nasz wśród nich prezentował się bardzo...bardzo! 

Tradycyjną mszę celebrował  ks. L.Łobodziński, a potem podano mnóstwo rozmaitego jedzenia fundowanego przez gospodarzy i oferowanego przez kilka KGW. Jak zawsze było sporo różnych atrakcji dla dorosłych i dla dzieci. 


Spośród atrakcji dla dorosłych naszym delegatom najbardziej przypadły do gustu wiewióreczki, zwłaszcza płci żeńskiej, ale bo też były naprawdę śliczne...
 Cieszyłam się, że nie trzeba było walczyć o miejsca do siedzenia. Były i to pod osłonami, co ważne, bo wiało. 
Z relacji tych, którzy zostali dłużej wiem, że było ciekawie i zabawnie. Dokładne relacje na pewno znajdziecie. Ja tu kończę.

 

Dopusciles zpisywanie ciasteczek na tym komputrze. Ta decyzja jest odwracalna.