Miejsca wspólne...

30 września                           ...w pamięci i w poezji                  

Niedawno wydano zbiór poezji religijnej, pokłosie konkursów imienia ks. Józefa Tischnera. Jest w nim wiersz Krystyny Tarki pt. Echo litanii Maryjnej. Śliczny wiersz, mocno działa na wyobraźnię, przywołuje wspomnienia zapachów, dźwięków, nastrojów już prawie zapomnianych.


        Echo litanii Maryjnej

W przesianym cieniu słońca mruga,
ptaków śpiew płynie w starym parku,
módl się za nami, prośba długa,
promień nad ziemią jak w zegarku.

Echa z kościoła listki gonią,
z gałęzi szepczą pozdrowienie,
dźwięk dzwonów, w polach się wyłonią
z wyżyn w doliny złote cienie.

Falą beztroską w dal odpływa
litanii jasne nabożeństwo,
chórwybiegł oknem, ptak przyzywa
sakrament w Boskie bezpieczeństwo.

Już cichną struny melodyjne,
kukułka liczy Zdrowaś Mario,
niebo jak sukienki Maryjne
drogę z kościoła chce przygarnąć.

Zawsze gdy czytam taką poezję, myślę, jak bardzo my, ludzie, jesteśmy sobie bliscy i jak potrzebni są nam poeci.
Wszyscy czujemy podobnie,wspominamy, tęsknimy, a tylko niektórzy, wybrani, potrafią to właściwie wyrazić słowem. Nie ma nic odkrywczego w tym, że od poetów uczymy się nazywać własne uczucia, ale ten wiersz jakoś mocno mi o tym przypomniał. Gdybym umiała tworzyć, mogłabym napisać taki tekst, bo takich wrażeń doświadczałam i Wy na pewno też i to są te "miejsca wspólne".

 

 

 

 

 



 

 

 

Dopusciles zpisywanie ciasteczek na tym komputrze. Ta decyzja jest odwracalna.