Jak dobrze mieć sąsiada....

15 marca                                 
   Muszę to zapisać, bo chyba nie każdemu i nie co dzień się to zdarza. Na spotkaniu w  Dniu Kobiet dostałam prezent od sąsiadów. Bilet na koncert trzech tenorów w  bardzo miłym towarzystwie Haliny i Bogdana Cybulów.
 Wiedziałam, że to będzie świetny wieczór, ale nie sądziłam, że aż tak. Operowe głosy - uwielbiam - o różnej barwie, ale każdy nam się podobał, uroczy konferansjer - jeden ze śpiewaków i repertuar...! Arie operetkowe z Barona Cygańskiego i z Ptasznika z Tyrolu pierwszy raz słyszałam jako kilkulatka w podśpiewywaniu matki,  pieśni włoskie  polubiłam słuchając w radiu przedwojennych nagrań ówczesnych tuzów opery. I to co śpiewał król Elvis ! Słuchałam i myślałam "gdzie się podziały tamte prywatki, gdzie są ci chłopcy ..." gdzie tamta JA?  Jeśli czyta to ktoś z mojego pokolenia, to wie o czym mówię. Płynął śpiew i wspomnienia. 

   Bardzo osobiste te zapiski, ale chcę przez nie wyrazić, jak trafny był ten prezent i jakich wspaniałych mam sąsiadów.

PLG_SYS_EPRIVACY_UNACCEPT_MESSAGE