Tymczasem wróciłam

Maj 2017

Witajcie, którzy tu jeszcze zaglądacie.
Minął rok od ostatniego zapisu, więc winna jestem wyjaśnienie braku kontynuacji i przeprosiny za daremne otwieranie strony.
Jednym z powodów były moje bardzo poważne kłopoty w rodzinie, które przeszkadzały mi w uczestniczeniu w życiu wsi i zaangażowaniu w jej sprawy. Drugą przyczyną była ( raczej: jest) utrata wiary w sens pracy, którą dotąd wykonywałam dla wsi z "dużym nakładem sił i środków”. Myślałam, że zrobiłam coś dobrego, więc zostawię po sobie dobrą pamięć. Niestety, prawdopodobnie utrwalą mnie anonimowe „ciekawostki”.
Przetrawiłam to jakoś i postanowiłam jednak dalej „robić swoje”, jak radził  Wojciech Młynarski. Dodam tylko, że ostatecznie kończąc to pisanie, na pewno się z Wami pożegnam.

 

W 2016 roku, oprócz już opisanych, owszem, działy się rzeczy ważne i bardzo ważne, więc muszę o nich chociaż wspomnieć. ,

Państwo Chrzanowscy mają córeczkę, Oliwię – trzecie dziecko w rodzinie. Cieszą się i rodzice i o kilkanaście lat starsi bracia. Zosia Maćkowska skończyła roczek i ładnieje w oczach. Nowi, młodzi mieszkańcy wsi, Joanna i Dawid Prylińscy, którzy kupili dom śp. państwa Rocławskich, też mają malutkiego bobasa, Emilkę. Myślę sobie nieśmiało, że może za ileś lat Szerokopas znów będzie duży. A wojny na pewno nie będzie!

Ze spraw mniej ważnych wspomnę, że jako przedstawiciele wsi w 2016 braliśmy jedynie bierny udział w gminnych imprezach.
     Byłyśmy na karnawałowym „sabacie czarownic” w Grzegorzu. Oglądały fantazyjne kostiumy poszczególnych pań, a kilka kół przybyło w w strojach reprezentacyjnych. Panie dawały popisy talentów, swój recital miała jedna z sióstr Majewskich, było dużo zabawy i radości. Jak się okazało, „babski” zlot stał się w Grzegorzu tradycją.

Koncert walentynkowy zorganizowała pozarządowa organizacja „Homo homini”, do której od roku 2015 mam zaszczyt należeć. Było to spotkanie z lokalnymi artystami śpiewającymi solo i w zespołach, grającymi, malujacymi. Żeby nie było – cudze chwalicie, swego nie znacie: Patrycja Pleskot z Ewą Skonieczną ucieszyły nas bardzo pięknym wykonaniem ciekawego repertuaru, Koleżanki ze Strużala wzruszyły utworami bliskimi towarzystwu w średnim wieku. Zainteresowani sztuką plastyczną mogli obejrzeć obrazy Marii Urbańskiej i stare fotografie zebrane przez Danutę Powaszyńską. Konferansjerka, wiceprzewodniczaca H.H. Kamila Kachniarz zapoznała nas z zabawnymi definicjami miłości, różnymi w zależności od wieku, statusu, profesji i sytuacji definiującego. Ja opowiedziałam o rzekomo własnych przygodach rozbitka płci żeńskiej. Potem były ciasta, napoje i pogaduchy. A wszystko odbyło się w szkole w Kończewicach.

Nasza jednostka OSP, wzbogacona przed kilku laty o przedstawicielki płci słabej ale pięknej, uczestniczyła w tradycyjnym gminnym „Florianie” a państwo Gębscy reprezentowali Szerokopas na gminnych dożynkach. 
Oczywiście prywatnie sąsiedzi bywali na różnych imprezach, ale o tym nie muszę pisać.

Dla porządku dodam jeszcze słów kilka o naszym gospodarowaniu. Lwią część funduszu sołeckiego przeznaczyliśmy na instalację elektrycznego centralnego ogrzewania, z pieniędzy sołeckich i zarobionych na wypożyczaniu sali kupiliśmy elektryczną dużą patelnię, sporo naczyń i korę do obłożenia rabat.

To tyle o ubiegłym roku. Mam nadzieję, że dla Was był lepszy niż dla mnie.

Wiadomość z ostatniej chwili (18 maja): rozpoczęły się prace instalacyjne co w świetlicy. 

 

Dopusciles zpisywanie ciasteczek na tym komputrze. Ta decyzja jest odwracalna.