Znowu pożegnania...

02 października 2017                                      Zostawili nas

Zastanawiałam się długo, czy pisać o kolejnych pożegnaniach w mojej rodzinie, bo nie chcę Was zajmować prywatnymi dramatami. Pomyślałam jednak, że moi bliscy byli też mieszkańcami Szerokopasu i wzmianka o nich im się należy.

Dzisiaj moja Mamasza, Marianna, skończyłaby 100 lat Zabrakło 4 miesięcy. Odeszła w maju, we śnie, bez bólu i lęku. Ostatnie lata spędziła z nami jako zameldowana najstarsza mieszkanka tej wsi. Ociemniała i słaba, nie mogła już być sama, więc zamieszkała ze mną. Nie znaliście Jej, więc kilka słów powiem. Była nauczycielką bardzo szanowaną i lubianą przez dzieci, rodziców i koleżeństwo. Za mojego Ojca wyszła, gdy miałam 15 lat. Zawsze traktowała mnie jak córkę i nie próbowała zająć mojego miejsca w sercu Taty. Była mądrą i dobrą kobietą, życzliwą, bezinteresowną i chętną do pomocy każdemu, kto tego potrzebował. Nawet gdy już była zupełnie zależna od nas, leżac w ciszy i ciemności, nie narzekała i nie przeklinała swojego losu. Ja na pewno bym tak nie potrafiła.  Wciąż mam w uszach Jej wołanie i rozmowy z ojcem i matką albo z rodzeństwem. A naprawdę jest głucha cisza.

 

W lipcu zostawił nas mąż mojej zmarłej siostry, dziadek Michała i Macieja, Eugeniusz Łodyga.
Dla mnie był jak brat, choć różniły nas przekonania, postrzeganie świata i ludzi, życiowy temperament itd. Ale znaliśmy się prawie 50 lat, wspólnie przeżywaliśmy ważne rodzinne zdarzenia radosne i smutne. Lubiłam Go, bo był bardzo dobrym mężem mojej ukochanej Marii, ojcem dla Jej syna i dziadkiem. Jak się okazało, nikt nie zdołał nas skłócić, a Jego ciężka choroba była sprawdzianem rodzinnej więzi. Był z natury ufny i łatwowierny, za wszelką cenę unikał konfliktów, nie chciał nikomu sprawić przykrości, nie potrafił odmawiać, Nie zawsze było to dobre, ale taki właśnie był. Bardzo nam Go brakuje.Także jako człowieka, który potrafił wszystko naprawić, poprawić, wykombinować rozwiązania technicznych problemów. To umiał i lubił w samotności przemyśleć, porysować, podłubać i pochwalić się, że już wie jak to zrobić. A najbardziej lubił łowienie ryb na spining Sam robił drewniane i lateksowe woblery – niektóre to prawdziwe cacka. Mam nadzieję, że teraz może sobie „spokojnie coś porobić”.

Dopusciles zpisywanie ciasteczek na tym komputrze. Ta decyzja jest odwracalna.