70 lat KGW

Lipiec 2018

                     

 Właśnie w 2018 roku mija 70 lat od  urodzin KGW w Szerokopasie.

 

  .                     KGW przedwczoraj, wczoraj i dzisiaj   

     Chcę opowiedzieć o historii kobiet działających we wsi w latach czterdziestych i pięćdziesiątych i dalej, ale dowiedzieć się trudno..

   Najstarszych przewodniczących i członkiń, już nie ma między nami. Są na szczęście panie, które wtedy nie miały nawet 20 lat, ale teraz dla mnie były jedynym źródłem informacji. Do czasu, gdy się tym zajęłam czyli do 2009 roku Szerokopas nie miał kroniki, toteż wszystko co wiem, usłyszałam w rozmowach z panią M.Żurawską, Z.Budzyńską, K.Cybulą, N.Żurawską, T. Budzyńską A.Budner,Cz.Wasielewską i W.Brzeską, która zamieszkała w Szerokopasie kilka lat później.

Wszystkie wspominały z rozrzewnieniem pierwsze trudne lata. Były młode, kipiały chęcią życia czyli ruchu, tworzenia, kontaktu z otoczeniem, śmiechu, zabawy. Każda miała to w sercu i głowie i jeszcze rozmaite plany, ale poza tym ...nic. Spotykały się więc w dworku w pustej dużej sali, zabierały z domu kubek, filiżankę , talerzyk,, któraś upiekła ciasto, inna przyniosła herbatę lub kawę i gadały, planowały, śmiały się, śpiewały, tańczyły z chłopakami przy akordeonie, na którym pięknie grał pan Tarka, ojciec Violetty, wtedy jeszcze nieobecnej nawet w planach.

Pierwszą przewodniczącą koła była pani Kaczyńska, podobno wzorcowy typ wiejskiej gospodyni, po niej kolejno B. Kloczkowska, P. Dybowska, M. Starczewska, S. Rosek, K. Cybula, M. Gębska i obecnie V. Maćkowska. Koło działało już prawie rok, gdy 16.01.1949 w dworku uroczyście otwarto wiejską świetlicę i bibliotekę. Była to ważna data dla KGW, bo od tej chwili aż do tragicznego pożaru 20.08.1974 panie mogły korzystać z pomieszczenia wyposażonego w podstawowe sprzęty.

Po pożarze KGW nie miało się gdzie podziać, a członkiń było już 27. Ówczesny sołtys, M. Brzeski wygospodarował tymczasowe pomieszczenie w jednym z czworaków i tam kobiety pokazały czego chcą i co potrafią. Mimo spartańskich warunków znakomicie się organizowały pod kierunkiem rzutkiej i autorytarnej przewodniczącej Kazimiery Cybuli. To tam odbyły się pierwsze warsztaty cukiernicze, i pierwszy kurs kroju i szycia Na zdjęciach widać młode twarze skupione podczas pracy i radosne po jej ukończeniu. Pani Kazimiera to kobieta, którą według przysłowia diabeł posyła tam, gdzie sam nie może Najpierw, oczywiście przy wsparciu i udziale mieszkańców oraz radnego Jana Błądka, wojowała o to, by spalony dwór i jego obejście wieś dostała w użytkowanie. Wtedy to panią Kazimierę i równie przebojową Krystynę Kot poznali wszyscy ważni urzędnicy na kolejnych szczeblach władzy z wojewodą włącznie. Odprawiane od jednych drzwi wchodziły drugimi. I wygrały, pomogły uzyskać zgodę na budowę i nieduży fundusz. Świetlicę postawili wspólnym kosztem i wysiłkiem ludzie z Szerokopasu, ale trzeba było ją wyposażyć . Tu znów podziałał upór, energia, dyplomcja i pewnie szczypta kokieterii K. Cybuli. Kobiety dostały stoliki i krzesła z jakiejś „byłej” placówki, z GS-u naczynia, sztućce i firanki, z piekarni wielki stół do dziś niezastąpiony w kuchni itd. itp. itd. Rozwijały skrzydła i rozwijała się wieś. Elektryczność, bieżąca woda, pralka, lodówka, telefon, radio, telewizja ułatwiały pracę i urozmaicały życie Więcej było czasu wolnego od pracy, więcej tematów do rozmowy. Wieczorami spotykały się w świetlicy, w kawiarni, którą prowadziła p. Dybowska z KGW, przy telewizji, albo żeby dogadać się w sprawie najbliższej zabawy, kursu, dożynek itp., bądź obejrzeć film w kinie objazdowym.To one dotąd są spiritus movens Szerokopasu

. Od czasu osiedlenia się tutaj obserwuję ich starania, by we wsi coś się działo, byśmy nie byli gorsi od innych w gminie, by mówiono o Szerokopasie i to dobrze mówiono, z podziwem. I żeby mieć serdeczne relacje z kobietami w całej gminie. Więc snuje się wciąż wątek rozpoczęty 70 lat wcześniej. Pod przewodnictwem V. Maćkowskiej organizujemy (bo dołączyłam do Koła) wszystkie doroczne uroczystości wiejskie, czasem gminne, dbamy o wizerunek wsi, bierzemy udział we wspólnych gminnych działaniach. W 2010 wygrałyśmy turniej KGW, w innych latach poszczególne konkurencje , piszę kronikę wsi ręcznie i elektronicznie, mamy w swoich szeregach poetkę Krystynę Tarkę, i dwie rękodzielniczki Krystynę lis i Irenę Tarkę,wymyśliłam legendę o wsi, która ponoć bardzo się udała, wydrukowano ją w pięknym zbiorowym wydaniu legend tutejszej ziemi. Współorganizowałyśmy 600 lecie Szerokopasu, pracowały przy remoncie świetlicy, obmyślałyśmy nowe wyposażenie i robiły zakupy (osobiście ufundowałam meble do kuchni),zbierałyśmy stare fotografie do prezentacji historii wsi obsadziłyśmy zielenią działkę wokół świetlicy i pielęgnujemy ją od dziewięciu lat.

Założycielki były dzielne, pracowite i twórcze w czasie trudnych początków, teraz, jako ich następczynie, staramy się nie zepsuć wizerunku i wzbogacać ich dorobek.

Tylko nie jestem pewna, czy nadal możemy nazywać się gospodyniami wiejskimi. Ile z nas żyje z uprawy, z hodowli ? Mamy ogrody i to nasza ziemia. Mężczyźni pracują w miastach, kobiety, jeśli nie znalazły zatrudnienia, robią to co mieszczki, tyle że zamiast ulic i bloków widzą wokół zieleń i oddychają czystym powietrzem od różowego świtu do złocistego zachodu. 

 

   

Dopusciles zpisywanie ciasteczek na tym komputrze. Ta decyzja jest odwracalna.