Dożynki Gminne 2018

 

 

Dożynki w Zalesiu - Pluskowęsach

 

 

                          Ach! Co to był za festyn...!

 

Takiej imprezy gmina pewnie dawno, a może nigdy, nie widziała. Z założenia miały to być tylko dożynki, ale sponsorzy i gospodarze nie żałowali grosza, więc zrobiła się zabawa na „sto fajerek” Nie będę pisać o tym, kto zaszczycił gminę swoją obecnością, bo to na pewno wiecie i można znaleźć w lokalnej prasie. Postaram się opowiedzieć o zdarzeniu z punktu widzenia uczestnika. Byłyśmy tam ze swoim stoiskiem jako przedstawicielki Szerokopasu, w specjalnie na tę okoliczność zakupionych fartuszkach. Oczywiście trzeba było przygotować coś do jedzenia i coś do wypicia. Dziewczyny to znaczy Viola Maćkowska, Ewa Jędrzejewska i Agnieszka Chrzanowska zrobiły pyszną sałatkę, pikantny zimny sos, mięsne kulki w warzywnej zalewie i karkówkę na gorąco prosto z elektrycznej patelni. Oczywiście było pieczywo i ciasta i kawa. Organizatorzy przygotowali dla nas stoły i krzesła pod dużym namiotem, doprowadzili prąd. Resztę przywiozłyśmy ze sobą, a pomógł w tym, jak zwykle wspierający Violę, Wojtek. Jedyną uciążliwością były osy, ale na to nikt nie miał rady. Oprócz naszych stanowisk ze smakołykami (były przecież i inne koła), był jeszcze osobny namiot dla seniorów i jeszcze jeden dla zaproszonych gości i sponsorów. Wszyscy biorący udział w dożynkach otrzymali talony na suty posiłek i piwo. Naprawdę było jak tu mówią „na bogato” Między pawilonami z potrawami ustawiono mnóstwo stołów i ławek, bo teren tam jest ogromny, więc nie czuło się tłoku i każdy mógł posilić się przy stole na siedząco. Nasze jedzonko wyraźnie smakowało, toteż dość szybko zniknęło i nie miałyśmy już czym „handlować”, bo muszę wyznać, ze potrawy sprzedawałyśmy za symboliczne ceny. Została nam sałatka, której było bardzo dużo, więc rozdałyśmy ją amatorom „za jeden uśmiech”. A amatorów było sporo.

W części oficjalnej jak zwykle była msza polowa, sympatyczne przemówienia korowód chlebów, tu reprezentowała naszą wieś Ania Brzeska, Halinka Cybula i Bogumił Cybula, zaszczycony niesieniem tradycyjnego bochenka, potem był przegląd wieńców i dożynkowych ozdób,, rozdanie nagród dla najpiękniejszych, występy lokalnych artystów, konkursy z nagrodami, film z drona, telewizja i lokalna prasa. Przyjechało sporo ludzi z dość daleka. Jedna z naszych klientek mówiła, że co roku przyjeżdża na dożynki z Bydgoszczy,bo bardzo jej smakują nasze potrawy.(sic!)

Około godziny 19:00 na placu przed sceną zrobiło się tłoczno. Trudno mi było uwierzyć, ze ten wielki teren będzie wypełniony po brzegi. A był! To zapowiedziany jako gwóźdź programu występ braci Golców przyciągnął taki tłum. Resztę znam z drugiej ręki, bo pojechałam do domu. Nie przepadam za tym zespołem, więc nie miałabym co robić. Po koncercie Golców, jak słyszałam były tańce fajerwerki i ogólnie dobra zabawa. Sami wiecie najlepiej, jak mogło być. W domu myślałąm sobie, że nasze dożynki muszą być zupełnie inne, by o nich pamiętano.

 

 

Dopusciles zpisywanie ciasteczek na tym komputrze. Ta decyzja jest odwracalna.