Skok na główkę

Październik 2019                 

 

                                             Skok na główkę  

Pada deszcz, praca w ogrodzie odpada, więc mogę pisać. Zaczęłam robić prezentację dożynek, ale idzie mi to opornie, bo tylko późnym wieczorem, albo nocą, a dłubanie w zdjęciach i układanie puzzli, kombinowanie króciutkich podpisów pod zdjęciami zajmuje dużo czasu,więc tymczasem wracam do konikarskich zapisków.

O organizacji gminnych dożynek u nas pogadywaliśmy sobie nieobowiązująco od kilku lat, zawsze jednak ostatnie słowo mieli sceptycy, mówiąc o ubóstwie wsi i braku miejsca.

Tak było, aż wreszcie skoczyliśmy na główkę, nie patrząc, czy woda jest w basenie.Bo jak inaczej nazwać decyzję o organizacji dożynek gminnych przez 22 rodziny w większości niepełne, albo już w podeszłym wieku, bądź schorowane. W przeliczeniu na mieszkańców (z dziećmi włącznie) to ledwie kilkadziesiąt osób. Nie ma u nas przetwórstwa, rzemiosła, w ogóle żadnej produkcji, wyjąwszy dwóch rolników. Wieś jest  nie tylko mała ale i biedna. Mówię to, choć dziś bieda to wstyd podobno. Ja się nie wstydzę.

Bardzo zapalił się do tego projektu Bogdan Cybula, skrzyknął nas tzn Violę Maćkowską, Piotra Brzeskiego i mnie i pojechaliśmy do Wójta. Po wstępnej rozmowie z p. Jackiem Czarneckim sołtys zwołał zebranie i po zreferowaniu informacji, gdy mieszkańcy dowiedzieli się co i jak, uznali, że „nie święci garnki lepią”i podjęli się zadania., a nas wybrano jako ścisły komitet organizacyjny Piotr i Viola mają być gospodarzami, a Renata Plewa i Emil Chrzanowski vice. To było latem ubiegłego roku.

 

PLG_SYS_EPRIVACY_UNACCEPT_MESSAGE