Dożynki zbilansowane

 

 

październik 2019

                      Rachunki....obrachunki....bilans

                           (wrzesień – październik )

 

Po dożynkach trzeba było spotkać się, podliczyć plusy i minusy, a tym samym sprawdzić, czy bilans wyszedł na zero oraz naukę z tego wyciągnąć na przyszłość dla siebie i naśladowców.

Najpierw spotkaliśmy się w małym gronie bezpośrednio odpowiedzialnych czyli naszego zarządu organizacyjnego. Bogdan i Viola omówili sprawy finansowe. Obejrzeliśmy bankowe zestawienie wpływów od sponsorów, dodaliśmy gotówkowe wpłaty i zliczyli wpływy. Nie muszę mówić, że następną czynnością było podliczenie rachunków czyli wydatków. Dość powiedzieć, że trochę zostało na zakupy do świetlicy. Postanowiliśmy wreszcie uzupełnić wyposażenie o własne mobilne nagłośnienie, co niebawem się dokonało. Zdecydowaliśmy, że konieczne rozliczenie z przedstawicielami UG i mieszkańcami poprzedzi wiejską biesiadę, którą na zaproszeniach nazwałam „podożynkowymi rekolekcjami”

Spotkanie zaplanowaliśmy na 28 września. W tym dniu po południu, o godzinie 16:00 proboszcz L. Łobodziński poświecił kapliczkę odrestaurowaną z sołeckiego funduszu Mieszkańcy zebrali się wokół lśniącego błękitem postumentu, na terenie oczyszczonym ze zdziczałych krzewów i pochylili głowy w modlitwie.


Potem wraz z księdzem przeszli do świetlicy, gdzie zasiedli przy zastawionych stołach. Przyjechały nasze cudowne koleżanki z zaprzyjaźnionych KGW, które zdjęły z nas obowiązek przygotowania dożynkowego poczęstunku i wzbogaciły go swoimi specjałami. Z UG przyjechał wójt, pan Jacek Czarnecki, sam, ponieważ panie K. Orłowska i J. Błaszczyk miały ważne powody nieobecności, toteż rozliczenia oficjalnego nie było, tylko wójt odebrał nasze sprawozdanie i mógł spokojnie uczestniczyć w spotkaniu. Wieczór upłynął w dobrym nastroju. Usłyszeliśmy wiele miłych słów w związku z organizacją i przebiegiem dożynek. Ponoć zaproszeni goście, podobnie jak zwykli uczestnicy, uznali naszą imprezę za „prawdziwe wiejskie dożynki”. Podobało się otoczenie zżętych pól, pożniwna cisza jako tło dla wesołego gwaru,wygoda uczestników, atrakcje dla każdego i wszechobecna życzliwość oraz nasza gościnność. Spotkanie ukoronowały tańce, na które, wyznaję to z głębokim żalem, tylko popatrzyłam.


Dopiero 11 października spotkaliśmy się z paniami K. Orłowską i J. Błaszczyk, by już oficjalnie i ostatecznie dokonać rozliczenia. To było kameralne i niedługie spotkanie, bo rachunki były jasne, proste i czytelne dla każdego. Bilans okazał się dodatni, co nie było dla nas zaskoczeniem.Dalszy ciąg spotkania to już były ploteczki i „śmichy-chichy”. Tym naszym dożynkowym doświadczeniem potwierdziliśmy stare powiedzenia, że „nie święci garnki lepią”;„doświadczenie czyni mistrza”, a małe bywa wielkie.

 


 

 

PLG_SYS_EPRIVACY_UNACCEPT_MESSAGE