Krystyna Tarka

Pani Krystyna Tarka - poetka z Szerokopasu

 

 

  • 1993 i 2001 roku laureatka Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego "Szukamy talentów wsi"
  • 1998 i 1999 laury w konkursie o nagrodę Zygmunta Bukowskiego
  • 1998 nagroda Zarządu Głównego Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego
  • 2001 prezentacja jej poezji w Radiu Pomorza i Kujaw
  • 2001 przyjęcie do ZAiKS-u

 

Wiersze naszej poetki publikowano:

 

w czasopismach:

  • Kurenda
  • Gazeta Chełmżyńska
  • Łamigłówek Religijny
  • Zielony Sztandar

w antologiach i almanachach

  • Minisłownik biograficzny polskich współczesnych poetów religijnych (Gliwice 1994,1998,2002)
  • Ad maiorem Dei gloriam (Gliwice 1995)
  • Dojrzewanie w miłośći (Radom 2000)
  • Dedykacje (Gliwice 2001)
  • Wybór wierszy X Konkursu Poezji Religijnej im.ks.prof.Józefa Tischnera (Ludźmierz 2002)
  • Do Ciebie Ojcze (Radom 2003)
  • Zatopione w bursztynie (Szczecin 2003)
  • SOS u progu III Milenium (Kielce)
  • Talenty Jóźwika z Węglan (Warszawa)
  • Sieję słowem ojczystym (Gmina Chełmża 2006) 

      Jest w niej jakieś ciepło i świeżość pogodnego letniego dnia. Porusza się i mówi szybko, chwyta powietrze, jakby skądś przybiegła albo bardzo się gdzieś śpieszyła. Ale to wrażenie nie przeszkadza w rozmowie. Czuje się, że ma czas dla ludzi i dla świata w ogóle. Opowiada o zdarzeniach z dzieciństwa w taki sposób, że w dojrzałej kobiecie widzę dziewczynkę z szeroko otwartymi oczami, w których maluje się zdziwienie, zachwyt, żal, ciekawość, tęsknota.....

A opowiada "tylko" o podróży z Rzeszowszczyzny. o spacerze z mamą, o drzewie, przydrożnej kapliczce... Opowiada też o codzienności kobiety żyjącej na wsi i o swoim pisaniu, o spotkanych ludziach.

     Urodziła się na Rzeszowszczyźnie. Wojna i pożar rodzinnego domu zagnały rodzinę w Toruńskie, gdzie w 1950 roku zamieszkała też mała Krysia. Do piątego roku życia wychowywała się u ciotki wraz z jej córkami Józefą i Czesławą. To im dedykowała pełen tęsknoty i miłości wiersz "Razem nam serca tam biły". Wspomina dzień wyjazdu, pożegnanie z ciotką, rozdzierający smutek i lęk przed nieznanym. 

Czytam teraz jej wiersze i myślę z zazdrosnym podziwem ile smutków, tęsknot i niespełnień musiała zepchnąć na samo dno duszy, by osiągnąć taką równowagę , spokój i wprawę w radowaniu się życiem. Bo skąd w jej wierszach tyle odlatujących ptaków, odchodzącego lata, zapachów i barw przeszłości ("Nucę i nucę", A może przyjdzie.."), powrotów do dziecięcych marzeń, jak w wierszu "Dziewczynka z zapałkami" Pewnie z głębin podświadomości odzywa się to, co udało się jej stłumić, by móc cieszyć się tym , co jest tu i teraz.

A życie "tu i teraz" nie było łatwe. Biegło torem ustalonym przez chłopskie pokolenia. Małżeństwo, dzieci, praca . Pobudka o 4.oo rano, szybka wyprawa na odległą łąkę, by przepalikować i wydoić 7 krów, po powrocie wyciągnąć wiadra wody ze studni, wlać je do wanny, wstawić w zimną wodę konwie z ciepłym mlekiem, wyprawić dzieci do szkoły i pobiec do sklepu, do pracy. Tak rozpoczynał się każdy zwykły dzień. Gorzej było, gdy dochodziła konieczność pracy w polu np. przy burakach. Pewnego październikowego dnia w 1984 roku coś się zmieniło już na zawsze. Rzuciła motykę i poszła do domu, by wreszcie zapisać to, co od dzieciństwa zaprzątało jej myśli przy każdej mechanicznej pracy i w nielicznych wolnych chwilach. Po raz pierwszy spróbowała wtedy ująć w słowa i utrwalić uczucia, jakich doznawała w kontakcie z naturą. "Pola, łąki i skowronki" pobudzały jej wyobraźnię. Dostrzegała to, co dla większości ludzi żyjących z pracy na roli przestaje być zauważalne jako czyste piękno. Chłonęła zapachy, barwy dni i pór roku, wszystkie głosy natury i wreszcie odważyła się nazwać swoje odczucia. Odtąd już zawsze szła w pole z zeszytem i ołówkiem, by w tej jedynej chwili przysiąść i pisać. Ukrywała tę swoją pasję przed bliskimi do czasu, gdy zaczęła zdobywać nagrody na krajowych i międzynarodowych konkursach., gdy jej wiersze pojawiły się w prasie i wydaniach książkowych.

Teraz jest znana jako ludowa poetka, choć nie pisze gwarą, bo nigdy gwarą nie mówiła. Jest zapraszana na konkursy, na małe i duże imprezy związane z wsią i twórczością ludowa, do szkół na spotkania z młodzieżą.

Zadziwiła mnie metaforyka tekstów pani Krystyny, wyobraźnia językowa, bezbłędne wyczucie w kojarzeniu wyrazów w funkcjonalne zestawienia. Na przykład takie: trawę zieloną jak ruta przesiała wierzba cieniem", "jesień...stłumiła zapach łąki w napuszonych stogach", "wiatr chłodem dyszy w chłopskie twarze" , "zielone tętno wiosny", "wiatr się huśta na gałęzi" itp.

 

Oto kilka wierszy:


 

Do tej figurki tęskno mi

(kuzynce Wandzi z Kawęczyna)

Nad ścieżką jasną i zieloną

w rannej radości kapliczki tło

w marzeniu sennym od łzy słono

w minionym czasie tam się szło.

 

Gdzieś ślad zatarty na tej ścieżce

i ciepły gest otwartych drzwi

gdzieś ciociu? - Chcę tam wrócić jeszcze,

do tej figurki tęskno mi.

 

Miła Wandeczko nieś Maryi

kwiat mych dziecięcych małych rąk

w cichej modlitwie mój kwiat czyni

w polskim pejzażu światła krąg.


 

Tchnienie nowej wiosny

 

Na oknie strugi podeszczowe

nad polem światło ranne wstaje

nagle - zmartwienie Chrystusowe

że Go dziś nikt tu nie poznaje.

 

To nieba obłok dał mu szatę,

powitał pierwszy już skowronek,

biały przebiśnieg sennym kwiatem

wprowadził Boga w biały dzionek.

 

I w czas się cisza zaludniła

i senne tchnienie nowej wiosny

a myśl błądząca się odbiła

kościelnym dzwonem w czas radosny.


 

Prosiłam Boga

 

Pierwszą poznałam Matkę Syna Boga

w maleńkim domku na drzewa konarze

na jasnej ścieżce była dla mnie droga

spowita w prześwit na dziecka zegarze.

 

Później swe ręce wznosiłam w modlitwie,

życie bez zdarzeń widziałam przed nocą,

wiatr zawracałam czajce i rybitwie,

prosiłam Boga by przyszedł z pomocą.


 

Rozmowa z Bogiem

 

Przez tę autostradę to tu Bóg nie zajrzy,

a skąd ma wiedzieć gdzie można przejść do nas,

będzie się bał szumu, w polną ciszę nie spojrzy,

o,długo by szukał, czy na to Bóg ma czas?

 

A dawniej skoro świt przychodził rozmawiać

przy dojeniu bydła w pośpiechu by zdążyć

z konwiami do drogi i z psami poskakać,

z powrotem do domu w pośpiechu podążyć.

 

W promieniu figurki rozmawiał z Maryją,

,później był na łące przy pracy od nowa,

coś mi szeptał: drogi tu się wiją,

zawsze ci pomagam - to nasza rozmowa.

 

A co mi się stało? Ty wiesz Panie Boże

dziś trochę kuleję, nie idę tak rano,

wysyłałeś ptaki nad głowę w przestworze

tu z śpiewem skowronka przewracałam siano.


 

Poprowadź mnie

 

Poprowadź mnie, poprowadź,

poranku mój lipcowy,

zaprowadź mnie, zaprowadź,

gdzie świt jest kolorowy.

 

Tam gdzie są miedze, zioła,

ktoś kocha lipiec w świty,

z daleka do mnie woła,

otworzy mi błękity.

 

Pokaże polne ziele

zakryte cieniem w trawie,

pachnący kwiat podzielę

jak miejsce na swej ławie.

 

Wiele wierszy pani Krystyna tworzyła jako teksty piosenek. Są w nich rytmy dostosowane do polki, kujawiaka, country, walca, ballady, a nawet rumby, swinga, mambo, rocka, marsza i tanga. Imponujące, prawda?!

Pani Krystyna, podobnie jak Słowacki i Norwid, ma jeszcze jedną pasję - malowanie!

W jej mieszkaniu widziałam wiele obrazów. Ich tematem jest, tak jak w wierszach , to co dostrzegła wokół siebie. Sfotografowałam kilka, aby je. tutaj pokazać.

 

 

 

Kwestionariusz Prousta ( tak pani Krystyna odpowiedziała na pytania ankiety w 2003 roku )

  • Gł. cecha mojego charakteru - łagodność, uczciwość, wytrwałość
  • U mężczyzny szukam - odpowiedzialności, trzeźwości
  • U kobiety poszukuję - inteligencja, pracowitość
  • U przyjaciół najbardziej cenię - szczerość
  • Moją główna wada - skromność
  • Ulubione zajęcie - praktyczne (jak to u kobiet na wsi)
  • Marzenie o szczęściu - mieć czas na amatorskie malowanie
  • Obsesyjnie boję się -  niedowartościowania
  • Największym nieszczęściem byłaby - utrata wzroku
  • Chciałabym być - twórczynią autentycznie ludowego rzemiosła artystycznego
  • Kłamię - w dobrej sprawie
  • Nadużywam słów - "o, Boże"
  • Z bohaterów literackich najbardziej lubię - Ślimaka, Justynę Orzelską, Jana Bohatyrowicza, Agatę z "Chłopów
  • Ulubiona bohaterka życia codziennego - moja mama (sterała zdrowie na przymusowej poracy w Austrii, potem odrabiała za konie, teraz pomaga wnukom i prawnukom w odrabianiu lekcji, a wszystkim służy dobra radą)
  • Moja dewiza - nie zawadzać nikomu, być samowystarczalną
  • Ponad wszystko nie cierpię -  kłamstwa
  • Dar Natury, który chciałabym mieć - talent muzyczny
  • Umrzeć chciałabym - bez cierpienia
  • Obecny stan mojego umysłu - przygnębienie
  • Błędy, które najłatwiej wybaczam - nie bronię się, nie krzyczę, odchodzę...     

Dopusciles zpisywanie ciasteczek na tym komputrze. Ta decyzja jest odwracalna.